sobota, 28 grudnia 2013

Biżuteria to zawsze dobry pomysł na prezent


Witam,

Wigilijny wieczór już za nami. Teraz wszyscy myślą o zabawie sylwestrowej. Dziewczyny szukają kreacji, wymyślają makijaże i dodatki. Ja już biżuterii szukać nie muszę, ponieważ Mikołaj przyniósł mi coś, co na pewno założę 31 grudnia.
 

Biżuteria to gotowiec zakupiony przez ‘pewien znany serwis aukcyjny’. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, gdy z koperty wyjęłam srebrne pudełeczko (doczepiłam tylko granatową gwiazdkę).
 
Mała rzecz, a cieszy J
 
 
 

środa, 25 grudnia 2013

przerwa techniczna - już niedługo powrót

Witam

Po służbowych oraz prywatnych szaleństwach ostatnich tygodni oraz 3-tygodniowej walce z bakteriami i wirusami wracam do blogowego świata. Już niedługo nowe zdjęcia. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić tutorial z naszyjnikiem ze śrubek. A już na pewno uaktualnię zbiory biżuteryjne. Po przedświątecznych zakupach mam kilka nowości.
Pozdrawiam
MalgArt

piątek, 8 listopada 2013

Bransoletka - jedna z pierwszych

Witam,
Trudno napisać coś na temat bransoletki, którą robiłam kilka dobrych lat temu. Prawdopodobnie to jedna z pierwszych, które składałam. Mam więc do niej pewien sentyment. Może poza tym, że wytrzymała próbę czasu i nadal się sprawdza w codziennych stylizacjach.


Korale - fioletowe, z tasiemką


Witam

Przeglądając, wydający się nie mieć dna, kuferek z biżuterią, stwierdziłam, że po tych drobiazgach wyjątkowo dobrze widać, jaki kolor lubię najbardziej. Ogromna część kamieni, koralików, lampworków itp. jest fioletowa lub w pokrewnych odcieniach.

niedziela, 27 października 2013

Korale beżowo-brązowe i wyprawa do lasu


Witam,

Dziś zmieniliśmy czas na zimowy. Jesienną zmianę czasu uwielbiam – wstaję o 8.00, a okazuje się, że jest 7.00 rano. A przede mną piękny, długi dzień. A w takie słoneczne dni z przyjemnością można usiąść nad pudełkiem z koralikami i pomyśleć, co mam ochotę nowego wyczarować. Nie potrzebowałam dużo czasu, aby zrobić takie korale. 


 
Przypadkiem trafiłam wczoraj do Agu blog. Przyznaję, zazdroszczę jej pięknych zdjęć kosmetyków. Miałam krótką przygodę z taką fotografią, i niestety, ale poległam. Właśnie u Agu trafiłam na informację o programie PhotoScape i dziś trochę się nim bawiłam. Poniżej efekt tej zabawy.

 
Jak wspominałam wcześniej, dzisiejszy dzień był tak piękny, że aż szkoda było przesiedzieć go w domu czy na 'spacerze' po galerii. Dlatego wyciągnęłam rower, spakowałam aparat fotograficzny i pojechałam do lasu. Byłam na grzybobraniu, nawet dość udanym, co widać na jednym ze zdjęć. Było tak ciepło, że nawet w sportowej bluzie było mi za gorąco. Las piękny, słoneczko świeciło, grzyby rosły – czegóż chcieć więcej od życia?

sobota, 26 października 2013

Decoupage - stojak na kieliszki


Witam,
 

Dostałam kilka lat temu fajny prezent – drewniany stojaczek z kieliszkami. Bardzo fajna rzecz, niestety, rzadko wykorzystywana, ponieważ % prawie nie piję (zazwyczaj jestem kierowcą). Stał sobie na półce i w zasadzie tylko się kurzył. Postanowiłam to zmienić. Oczywiście nie przez częstsze picie ;), ale przez zmianę kurzołapa w prawdziwą ozdobę.
 



Operację rozpoczęłam od przetarcia całości drobnoziarnistym papierem ściernym, aby pozbyć się wszelkich nierówności i drobnych drzazg. Następnie stojak został kilkukrotnie pomalowany jasnobeżową farbą, na którą nakleiłam lakieroklejem serwetkowy wzór  w winogrona – kojarzą mi się z %. I to wszystko. Cała praca, od przeszlifowania stojaczka, do postawienia gotowego na półce, zajęła mniej więcej godzinę.
 
 
Mała rzecz, a cieszy. A co śmieszniejsze, nagle wszyscy goście zaczęli zwracać na niego uwagę J

 
Z takiej prespektywy można go oglądać, gdy wypije się kilka kolejek %

czwartek, 24 października 2013

Czerwono - czarna bransoletka


Witam

Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak dużo dziwnych rzeczy można znaleźć, robiąc porządki na komputerze. Szczególnie, jeśli gromadzi się pliki od momentu zakupu laptopa. Ale ma to też swoje dobre strony, ponieważ znalazłam zdjęcia biżuterii, która już ‘poszła w świat’.



 

Jak patrzę na to połączenie czerwonego z czarnym, to mam ochotę zrobić sobie coś podobnego. Może złożonego z kilku sznurków? Muszę koniecznie zajrzeć do sklepu z akcesoriami do biżuterii, bo w domu nie mam tego typu koralików. Gdybym miała robić ten komplet dziś, to na 100% kolczyki wyglądałyby inaczej. Tak sobie pomyślałam, że mogłyby być też dłuższe, ale złożone z kilku żyłek. Coś w TYM stylu.

Jeśli ktoś nie lubi wstawać o wczesnym poranku, to może zachęcę go do tego poniższym zdjęciem?
 
Pstryknięte na szybko (miałam dosłownie kilka minut na doprowadzenie się do stanu, w którym można pokazać się ludziom na oczy, i nie przewidziałam nawet 5 wolnych sekund, na robienie zdjęć), nieostre i niedopracowane. Ale jestem pewna, że gdybym specjalnie obudziła się wcześniej z zamiarem robienia zdjęć wschodu słońca, to na pewno nie trafiłabym na taki widok.

niedziela, 20 października 2013

Decoupage - piórnik


Witam,

Wykorzystując wczorajsze dobre światło, zrobiłam sporo zdjęć. Między innymi tego oto piórnika. Jest on w ciągłym użytkowaniu i sprawdza się rewelacyjnie. Mieści naprawdę dużo przyborów.

 
Miałam z nim jeden techniczny problem – zabezpieczając go lakierem, nieopatrznie pomalowałam wgłębienie, w które wsuwane jest przykrycie. Wydawało mi się, że lakier zasechł i stwardniał, więc gotowy piórnik zamknęłam i zostawiłam na dłuższy czas. Jakie było moje zdziwienie, gdy chciałam wyjąć coś z niego, a przykrycie nie chciało się ruszyć. Przykleiło się na mur beton i ani drgnęło. Akcja ratunkowa z użyciem nożyczek, potem porządnego śrubokrętu nic nie dała (a przynajmniej nie w moim wykonaniu). Dopiero silna, męska ręka zdołała zruszyć oporny lakier. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, było starcie papierem ściernym zarówno brzegów przykrywki, jak i zagłębień w piórniku. Po takiej akcji reanimacyjnej mam nauczkę, aby uważać, gdzie maluję lakierem. Cóż, człowiek uczy się na własnych błędach.

 
Tak piórnik wyglądał przed moimi działaniami.
 
A poniżej dwa zdjęcia, na których w tle widać mgłę, która sprawiła mi wczoraj problemy przy robieniu zdjęć. Naprawdę, to białawe tło to nie tylko efekt głębi ostrości czy zabawy programem graficznym.

sobota, 19 października 2013

Decoupage - słoik po kawie


Witam,
Wczoraj wieczorem uświadomiłam sobie, że mimo, iż w tytule bloga pojawia się słowo ‘decoupage’, to jeszcze nie pokazałam żadnego „zdecoupageowanego” wyrobu. Dlatego dziś, z samego rana (hmmm… jeśli godzinę 9.00 można tak określić), złapałam za aparat. Oczywiście nic nigdy nie jest łatwe, miłe i przyjemne. Nie dana mi była szybka sesja zdjęciowa. Najpierw współpracy odmówiły akumulatorki. Ponieważ od jakiegoś czasu już mają takie fochy, jestem zawsze przygotowana z drugim kompletem. Kiedy już aparat był przygotowany (łącznie z ISO, przysłoną i czasem naświetlania), a fotografowane obiekty skomponowane z tłem, psikusa postanowiło mi spłatać słońce. Zamiast pięknej, jednolitej mgły, która rewelacyjnie rozpraszała światło, dostałam ostre, rażące słońce. Ponowna zmiana ustawień i…. voilà

 
 Przy kolejnym wyrzucanym słoiku po ulubionej kawie pomyślałam, że to straszne marnotrawstwo surowców wtórnych. Bo tak naprawdę to co można zrobić ze słoikiem, który ma plastykową nakrętkę? Gdyby była metalowa, słoik mogłabym wykorzystać do dżemu lub marynowanej papryki. A tak – wyrzucam.  



Od tego momentu zaczęłam zostawiać słoiki z myślą, że jeszcze coś z nimi zrobię. Nie minęło dużo czasu, i przy okazji zakupów w sklepie budowlanym nabyłam podkład do malowania. Od razu wypróbowałam go na słoikach. Dotąd malowałam na drewnie lub glinie. Szkło okazało się trudniejszym przeciwnikiem. Podkład się rozmazywał, tworzył zacieki albo odpryskiwał. Mimo takich przeciwności, po kilkukrotnych próbach udało się uzyskać powierzchnię, którą mogłam pokryć farbą.

 
Proces naklejania serwetek oraz pokrywania słoików lakierem był tylko formalnością.



W taki oto sposób dwa słoiki zamiast do kosza na śmieci, trafiły do mojej kuchni. I sprawują się tam naprawdę dobrze. Nie tylko zdobią, ale też służą do przechowywania sypkich produktów.

piątek, 18 października 2013

Długie kolczyki - bezbarwne


Witam,
 

Ostatnio pokazywałam dużą i ciężką biżuterię. Dziś, dla odmiany, coś delikatnego i prawie niewidocznego.




 
Kolczyki są bardzo łatwe do zrobienia. W zasadzie jedynym elementem, wymagającym odrobiny precyzji, jest równe przycięcie linki, na której wiszą koraliki.

czwartek, 17 października 2013

Korale z porcelany: błękitno-zielono-brązowe


Pozostaję w temacie porcelany.

 Ponownie prezentuję korale, które można określić mianem ciężkich, długich i kolorowych. Ale co ja poradzę, że takie lubię najbardziej ;) W końcu trzeba robić sobie małe przyjemności, nieprawdaż?
 
 
Do zdjęć ponownie pozuje rąsia, która zawsze kojarzy mi się z filmem "Rodzina Addamsów". Po każdej sesji jest głęboko chowana do szafki. Pomijając lekko makabryczne skojarzenia (tak, tak.. naoglądał się człowiek horrorów i fantastyki, to teraz ma za swoje), jej czarne welurowe obicie strasznie się brudzi. Łapie wszelkie kłaczki i kurz. Co gorsza - nie jest łatwo ją dobrze wyczyścić, a aparat wyłapie każdy najmniejszy pyłek. Nie wygląda to dobrze na zdjęciach.
Nigdy nie byłam specjalnie zafascynowana niebieskim kolorem. Może dlatego, że bez mocnej opalenizny wyglądam w nim jak… hmmm… ujmując delikatnie - mało twarzowo J Teraz jednak najmocniej w oko wpadła mi w oko błękitna ‘kulka’. Pięknie się prezentuje.

 

Cieszę się, że pogoda jest coraz bardziej jesienna. Będę mogła ponownie regularnie nosić własne wyroby biżuteryjne. Szczególnie, że lubię rzeczy duże, ciężkie, rzucające się w oczy. A te niekoniecznie pasują do zwiewnych, letnich strojów. Za to rewelacyjnie ozdabiają i rozświetlają ponure, jesienne szaro-bure ubrania.
 
P.S. Widzę, że jeśli dobrze się przypatrzycie, zobaczycie moje zwielokrotnione odbicie w porcelanie.

sobota, 12 października 2013

Porcelanowe korale v2


Witam

Miałam długą przerwę w dodawaniu nowych notek, ale nie była to przerwa w tworzeniu biżuterii. W ostatnim czasie powstało kilka ciekawych projektów. Jednym z nich są porcelanowe korale.

 

Projekty są dwa. Oba są dość dowolnym miszmaszem, dobranym z przypadkowych elementów. Uważam, że mają w sobie to „coś”.
 
 
W tego typu koralach lubię łatwość w zmianie ich długości. Wystarczy odpowiednio przyciąć lub związać sznurek i korale pasują zarówno do dużych dekoltów, jak i golfów.
 
 
Jakość zdjęć nie zadowala mnie w 100%. Miałam ogromne kłopoty z odpowiednim doświetleniem. Naturalne światło zmieniało się co chwilę z zachmurzonego nieba do mocno świecącego słońca. Może zainwestować w namiot bezcieniowy? I lepszy aparat?

PRAWA AUTORSKIE

Projekty biżuterii, zdjęcia i teksty umieszczone na tym blogu, podlegają ochronie prawnej zgodnie z Ustawą z dnia 04 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz.U. z 2000 r, Nr 80, poz. 904, z późn. zm.) są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich powielanie i kopiowanie.